MARKETIZE - Marketing stomatologiczny

PoradySamotność właściciela gabinetu. Dlaczego prowadzenie firmy może być samotną rolą?

Samotność właściciela gabinetu. Dlaczego prowadzenie firmy może być samotną rolą?

Właściciel gabinetu stomatologicznego rzadko jest fizycznie sam.

Wokół niego są lekarze, asystentki, higienistki, recepcja, pacjenci, dostawcy, księgowość, czasem manager, wspólnik, a często także rodzina, która każdego dnia słyszy o tym, co dzieje się w gabinecie.

A mimo to wiele osób prowadzących gabinety doświadcza czegoś, o czym mówi się znacznie rzadziej: samotności właściciela.

Nie chodzi o brak ludzi.

Chodzi o to, że wiele najważniejszych decyzji, obaw i odpowiedzialności ostatecznie zostaje w głowie jednej osoby.

Możesz mieć świetny zespół i nadal być samotnym liderem

Zespół może być zaangażowany, kompetentny i naprawdę dobrze ze sobą współpracować. Nie oznacza to jednak, że właściciel może dzielić się z nim wszystkim.

Są informacje, których zespół nie powinien jeszcze znać. Są decyzje dotyczące finansów, zmian organizacyjnych, problemów personalnych czy przyszłości gabinetu, które wymagają zachowania odpowiedniego poziomu poufności.

Właściciel może więc potrzebować rozmowy, ale jednocześnie nie może wrzucać całego swojego napięcia na zespół.

To ważne rozróżnienie.

Lider nie musi udawać, że nie ma emocji. Powinien jednak pamiętać, że jego rolą jest również zapewnienie zespołowi poczucia bezpieczeństwa i kierunku.

Nie każda właścicielska obawa powinna stawać się problemem całego zespołu.

Rodzina może słuchać, ale nie zawsze rozumie ciężar decyzji

O gabinecie często rozmawiamy również w domu.

I dobrze. Bliska osoba może być ogromnym wsparciem.

Tyle że rodzina nie zawsze zna mechanizmy, które stoją za codziennymi problemami właściciela.

Z zewnątrz odejście jednej osoby z zespołu może wyglądać jak zwykła zmiana pracownika. Właściciel wie natomiast, że oznacza to zmianę grafiku, rekrutację, wdrożenie, obciążenie pozostałych osób i ryzyko problemów z dostępnością dla pacjentów.

Podobnie jedna wiadomość od lekarza może wyglądać jak drobiazg, podczas gdy dla właściciela jest kolejnym elementem większego problemu, który narasta od kilku miesięcy.

Właściciel widzi zależności, których osoby z zewnątrz często po prostu nie mogą widzieć.

Dlatego można codziennie rozmawiać o gabinecie, a mimo to nadal czuć, że najważniejsze rzeczy zostają niewypowiedziane.

Najtrudniejsze decyzje nie mają jednej dobrej odpowiedzi

Samotność właściciela najbardziej widać przy decyzjach, których nie da się łatwo rozstrzygnąć.

Czy podnieść ceny? Czy zatrudnić kolejną osobę? Czy rozstać się z pracownikiem, który od dawna nie pasuje do zespołu, ale zna gabinet i jest lubiany przez pacjentów? Czy inwestować w rozwój, czy najpierw uporządkować to, co już działa? Czy ograniczyć własną pracę przy fotelu, mimo że duża część przychodu nadal zależy od właściciela?

W takich sytuacjach można policzyć koszty, przeanalizować ryzyko i zapytać innych o zdanie. Ale na końcu często i tak przychodzi moment, w którym ktoś musi powiedzieć: „podejmuję tę decyzję”. I tego momentu nikt za właściciela nie przeżyje. To jedna z trudniejszych części prowadzenia własnej firmy.

Właściciel widzi cały gabinet naraz

Każda osoba w zespole patrzy na gabinet z trochę innej perspektywy. Recepcja widzi telefony, pacjentów i grafik. Asysta widzi organizację pracy przy fotelu. Lekarz skupia się na leczeniu, dokumentacji i swoich pacjentach. Manager patrzy na procesy i codzienne problemy operacyjne. Księgowość widzi liczby. Rodzina widzi przede wszystkim zmęczenie.

Właściciel natomiast musi połączyć te wszystkie perspektywy. Musi jednocześnie myśleć o pacjentach, zespole, finansach, jakości pracy, kosztach, marce, ryzyku i przyszłości gabinetu.

To ogromne obciążenie poznawcze. Dlatego czasem problemem nie jest to, że właściciel „nie radzi sobie ze stresem”. Problemem jest po prostu liczba decyzji i zależności, które codziennie musi mieć w głowie.

Najbardziej niebezpieczna jest samotność bez drugiej perspektywy

Sama potrzeba pobycia w ciszy nie jest niczym złym. Czasem właśnie wtedy można spokojnie przemyśleć decyzję.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy właściciel przez długi czas zostaje sam ze swoimi myślami. Zmęczona głowa potrafi bardzo łatwo przekonać nas, że:

  • wszystko jest na naszej głowie,
  • nikomu nie można ufać,
  • jeśli odpuścimy, wszystko się rozpadnie,
  • inni właściciele radzą sobie lepiej,
  • nie możemy pozwolić sobie na błąd,
  • skoro ciągle pojawiają się problemy, to znaczy, że robimy coś źle.

Czasami część tych myśli jest prawdziwa. Ale czasami mówi przez nas przede wszystkim zmęczenie.

Dlatego właściciel potrzebuje nie tylko ludzi do pracy. Potrzebuje również lustra. Kogoś, kto pomoże spojrzeć na sytuację z boku, zada niewygodne pytanie, pokaże inną perspektywę albo pomoże oddzielić fakty od emocji. Bo samotna głowa bardzo łatwo zaczyna wierzyć wyłącznie sobie.

Właściciel potrzebuje własnego grona wsparcia

Nie oznacza to, że trzeba od razu budować formalną radę doradczą. Wystarczy kilka osób, z którymi można rozmawiać o różnych obszarach prowadzenia gabinetu.

Ktoś może dobrze rozumieć finanse. Ktoś inny może mieć doświadczenie w zarządzaniu zespołem. Inna osoba może być dobrym partnerem do rozmów o strategii. Jeszcze ktoś może być po prostu osobą, przy której nie trzeba udawać, że wszystko jest pod kontrolą. Może to być mentor, inny właściciel gabinetu, doradca, manager, wspólnik, przyjaciel z branży czy specjalista, który zna problemy przedsiębiorców.

Nie chodzi o to, żeby każdą decyzję konsultować z pięcioma osobami. Chodzi o to, żeby nie podejmować wszystkich ważnych decyzji wyłącznie z poziomu własnego zmęczenia i napięcia.

Od czego zacząć?

Warto zastanowić się nad trzema tematami, które najczęściej właściciel nosi w głowie sam. Może to być sytuacja finansowa gabinetu. Może być trudna sprawa z zespołem. Może być obawa dotycząca dalszego rozwoju.

Następnie warto odpowiedzieć sobie na jedno pytanie:

Z kim mogę o tym porozmawiać bez potrzeby udawania, że wszystko jest w porządku?

Jeżeli przy którymś temacie nie pojawia się żadna osoba, to również jest cenna informacja.

Nie trzeba od razu opowiadać komuś całej historii gabinetu. Czasem pierwszy krok jest bardzo prosty: odezwać się do jednej zaufanej osoby i powiedzieć, że potrzebujemy rozmowy i innej perspektywy. To nie jest oznaka słabości. To element odpowiedzialnego prowadzenia firmy.

Nie chodzi o zdjęcie odpowiedzialności z właściciela

Właściciel nadal pozostaje właścicielem. To on podejmuje wiele kluczowych decyzji i bierze za nie odpowiedzialność.

Dobre wsparcie nie polega na tym, że ktoś podejmuje te decyzje za niego. Polega na tym, że właściciel nie musi podejmować ich w całkowitej izolacji.

Można być samodzielnym decydentem i jednocześnie mieć wokół siebie ludzi, którzy pomagają lepiej myśleć. To ogromna różnica.

Na koniec

Prowadzenie gabinetu może być samotną rolą nawet wtedy, gdy każdego dnia jesteśmy otoczeni ludźmi.

Bo nie chodzi o liczbę osób wokół nas. Chodzi o to, czy mamy z kim podzielić ciężar myślenia, zobaczyć inną perspektywę i spokojnie porozmawiać o decyzjach, których nie możemy albo nie chcemy omawiać z zespołem.

Dlatego warto budować własne grono wsparcia. Nie po to, żeby ktoś zdjął z nas odpowiedzialność. Po to, żeby ważne decyzje nie były podejmowane wyłącznie przez zmęczoną głowę.

Dobry lider nie musi wszystko dźwigać sam. Powinien wiedzieć, z kim może podzielić ciężar.

Dowiedz się więcej

A jeśli jeśli chcesz dowiedzieć się, co jeszcze możesz zrobić dla swojego gabinetu, zajrzyj pod ten link i sprawdź, jak Marketize może Ci pomóc.

Wszystkie prawa zastrzeżone